Rozdzial 4
Gadalismy o najrozmaitrzysz sprawach. Smialismy sie , dostawalismy tak zwanej glupawki. Po 20 minutach uspokoilismy sie -
- Od jak dluga mieszkasz w Legnicy ? - zapytal Michal
- Od 2 dni
- Aha - usmiechnol sie slodko pod nosem . Usmiechnelam sie do niego. Kontunuowal - To .... moze .... yyy ... kiedy cie wypisuja ? - bylam mega zaskoczona
- Nie wiem . Zapytaj sie pielegniarki jak mozesz - chlopak poderwal sie szybko z krzesla. Podszedl do pielegniarki. Po kilku minutach podszedl do mnie z wielkim usmiechem i powiedzial -
- Dzis cie wypisuja mordko
- Mega !!!!!!!!! - krzyknelam szczesliwa
Perspektywa Jasia :
Pojechalem do swojego wielkiego domu. Byl okolo godziny drogi od szpitala. Wszedlem do srodka. Znowu . Znowu ta cisza. Wpadlem na genialny pomysl : moze zamieszkac ze mna Wiki !!!
Poszlem na gure i skierowalem sie do swojego pokoju. Wzialem szybko zza szafy fioletowa farbe i poszlem do bialego , pustego pokoiku. Zaczalem malowac jego sciany. Po 40 minutach skonczylem. Pojechalem do Agata Meble po jakies meble do pokoju dziewczyny. Sklep byl niedaleko mojego domu. Kupilem jej wielkie luzko , biala szafe , bronzowe biurko , fioletowa pufe i kilka innych drobnostek. Zapakowalem do paczki prezent dla dziewczyny i napisalem tam liscik. Zajelo mi to okolo 3 godzin. Nareszcie wszystko bylo gotowe. Wyszedlem z domu usmiechniety od ucha do ucha i pojechalem do szpitala zeby odebrac dziewczyne. Wczesniej zadzwonilem do Michala. po kilku sygnalach odebral i mrukna do telefonu -
- Halo ?
- Siema
- No siema stary. Co tam ?
- Mordo , kiedy wypisuja Wiktorie ?
- Dzisiaj tepa palo ! Muwilem ci juz !
- No dobra dobra. Powiedz jej ze zaraz bede i zeby sie szykowala.
- Dobra. Do zoba stary
- No - rozlacylem sie. Stanolem pod szpitalem i czekalem na Michala i Wike/ Wyszli po 5 minutach. Michal pojechal po innych naszych kumpli , bo mielismy zrobic impreze u mnie w domu. Wiktoria wsiadla do auta i powiedzialem -
- Zamknij oczy i nie podgladaj
- Czemu ? Po co ?
- Zrub to. Prosze - zrobilem slodka minke
- No dobra dobra - zamknela oczy ale podgladala. Zalozylem jej na oczy szalik. Dojechalismy pod muj dom. Prowadzilem dziewczyne z szalikiem na oczach do domu. Gdy doszlismu do wielkich schoduw. Wzialem Wiktorie na rece i zanioslem szybko do pokoju. Byla o dziwo bardzo lekka. Posadzilem ja na jej luzku i sciagnolem szalik z oczu -
- To twuj nowy pokuj !
- Co ????????????????????????